Komunikat z zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski /fragment/

Biskupi przyjęli dokumenty związane z „Wytycznymi dotyczącymi postępowania w przypadkach oskarżeń duchownych o pedofilię”. Odnoszą się one do pomocy pokrzywdzonym, formacji przygotowujących się do kapłaństwa i życia zakonnego oraz prawnej procedury postępowania w tych przypadkach. Episkopat Polski zatwierdził także dokument na temat zapobiegania nadużyciom seksualnym wobec dzieci i młodzieży oraz osób niepełnosprawnych. W osobnym zaś dokumencie biskupi wyrazili stanowisko w sprawie ochrony najmłodszych. W kontekście aktualnie prowadzonej kampanii medialnej biskupi nie zgadzają się na wykorzystywanie grzechów niektórych duchownych do piętnowana całego środowiska Kościoła. Krzywdzące jest także pomijanie prawdy o ofiarnej pracy duszpasterskiej tysięcy księży zatroskanych o wiarę Polaków i dobro narodu. Zło powinno być nazwane po imieniu, przy czym odpowiedzialność i zadośćuczynienie za czyny spoczywa na sprawcy popełnionego zła.”

Jak się mam zachować w tym czasie, kiedy od rana do wieczora toczą się dyskusje o księżach, którzy są przestępcami, pokazuje się ich twarze, wymienia nazwiska. Pewnie są też Parafianie, którzy ostatecznie zdecydowali, że po takich skandalach do kościoła już nie wejdą…

I przypomniałem sobie, że już kiedyś było podobnie.

Był najpierw czas odchodzenia z tego świata Papieża Jana Pawła II. Ogromne tłumy w kościołach, wielkie nawrócenia. Wydawało się, że nastąpił cud narodowego pojednania.

A niedługo potem jakby się piekło rozpętało. Oto bliski współpracownik Ojca świętego znany tysiącom pielgrzymów został oskarżony o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Potem pojawiły się nazwiska różnych księży, również tajnych współpracowników komunistycznych służb.

Wtedy miałem ogromny zamęt w uczuciach. Jak mogli służyć obcym, tym, którzy walczyli z Kościołem? -pytałem. Ale powiedziałem sobie twardo: Jaką miarą mierzysz, taką ci odmierzą. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni… I przyszła decyzja: Ja mam robić swoje. Wiem, że Jezus mnie nie zdradzi.

A po kilku latach okazało się, że tym, których media zniszczyły nie została udowodniona wina. Co więcej, gdy przyszła propozycja, aby zlustrować dziennikarzy, polityków, środowiska akademickie, sędziów i prokuratorów podniósł się wielki krzyk. Jak można! Jak śmiesz! Istnieje zasada domniemanej niewinności: dopóki nie zostanie udowodniona wina nie można nikogo oskarżać. Nawet twarzy złodzieja złapanego na gorącym uczynku nie można pokazywać… I jakoś wszyscy oburzeni zapomnieli, że niedawno, we wszystkich mediach bez szans obrony poniewierano księżmi. I nikt się temu nie sprzeciwiał…

Czego się wtedy nauczyłem? Pokory, że muszę uważać, bo ja też mogę upaść. I nie poddawania się lękowi, bo prawda się obroni.

Ta krwawiąca rana pojawiła się we mnie również teraz, gdy polskie i zagraniczne media zaczynają wyciągać temat pedofilii wśród duchowieństwa. Znów budzi się we mnie lęk. I złość. I żal. Jak można krzywdzić dzieci? Ale przychodzi także uczucie podejrzliwości: A może to kolejna akcja środowisk, które chcą cynicznie zniszczyć zaufanie do Kościoła i wiary? I zacząłem się zastanawiać, kiedy uwierzę w dobre intencje walczących z pedofilią. I uświadomiłem sobie, że uwierzę wtedy, gdy z podobną gorliwością jak wśród duchownych będą ścigani pedofile wśród polityków, dziennikarzy, nauczycieli, sędziów, czy artystów…

A teraz mogę tylko prosić: Panie Boże pomóż odsłonić prawdę, aby zło było napiętnowane, ale też by niewinni ludzie nie zostali skrzywdzeni.

X. Józef Gut